Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Kuba A.

Kuba A.

Specjalista e-commerce, social media, informatyk.

Trener IT, e-commerce i e-marketingu.

Prywatnie - ojciec dwójki cudownych dzieciaków i miłośnik wycieczek motocyklowych.

Kuba A. Napisał maj 04

Definicja e-commerce.


Bardzo często, prowadząc szkolenia oraz rekrutację dla firm, spotykam się z pytaniem "co rozumiem przez e-commerce".
Wiadomo, że się rozwija, że szturmem zdobywa rynek, że jest niezwykle ważny w nowoczesnej firmie, ale czym on jest? Jak go w prosty sposób zdefiniować?
Spróbuję na to pytanie odpowiedzieć.
Według polskiej Wikipedii, ecommerce jest niczym innym jak handlem elektronicznym, cytując: "Handel elektroniczny (e-handel, ang. e-commerce) – procedury wykorzystujące środki i urządzenia elektroniczne (telefon stacjonarny i komórkowy, faks, Internet, telewizję) w celu zawarcia transakcji handlowej. Najbardziej popularną metodą handlu elektronicznego jest handel internetowy, gdzie występują transakcje handlowe pomiędzy sprzedającymi a kupującymi. Najbardziej powszechną formą handlu elektronicznego są sklepy internetowe." (wikipedia.pl)
Nie mogę się z tym zgodzić, zwłaszcza z tą wzmianką o telewizji. Telezakupy jako e-commerce? Bez przesady.

Spróbujmy zatem bardziej oficjalnych źródeł. Zdaniem GUS-u "(e-commerce) obejmuje transakcje, które dokonywane są poprzez sieci oparte na protokole IP. Towary i usługi zamawiane są w trybie bezpośrednim (on-line), natomiast dostawa oraz płatność może odbywać się w sieci lub poza nią. Z e-commerce wyłączone są zamówienia złożone przez telefon, fax lub za pośrednictwem poczty elektronicznej."

Również nietrafiona definicja. O ile definicja wiki jest za szeroka, to GUS podaje zbyt wąsko. Dlaczego apodyktycznie wyłączają z e-commerce oraz, o zgrozo, e-mail? Nie, nie zgadzam się z tą definicją.

Czy znalezienie przez klienta interesującego go produktu w sklepie internetowym a następnie zamówienie go przez telefon jest formą e-commerce? Zdaniem GUS-u nie. Moim zdaniem - jak najbardziej.

Czy obejrzenie w firmie telezakupowej na M. reklamy kolejnego cudownego odkurzacza na parę i zamówienie go telefonicznie dzwoniąc na podany na ekranie numer jest konwersją e-commerce? Zdaniem polskiej Wikipedii tak. Moim - w żadnym wypadku.

Szukajmy więc dalej.

Może w sukurs przyjdzie nam język angielski, z którego to słowo pochodzi:
"Electronic commerce, commonly known as E-commerce or eCommerce, is trading in products or services using computer networks, such as the Internet. Electronic commerce draws on technologies such as mobile commerce, electronic funds transfer, supply chain management, Internet marketing, online transaction processing, electronic data interchange (EDI), inventory management systems, and automated data collection systems. Modern electronic commerce typically uses the World Wide Web for at least one part of the transaction's life cycle, although it may also use other technologies such as e-mail."

Tłumaczenie moje: Handel elektroniczny, potocznie znany jako E-commerce lub eCommerce, jest wymianą produktów lub usług przy użyciu sieci komputerowych, takich jak Internet. Ecommerce opiera się na takich technologiach jak handel mobilny, elektroniczny transfer środków pieniężnych, zarządzanie łańcuchem dostaw, marketing internetowy, zawieranie transakcji on-line, elektroniczna wymiana danych, systemy magazynowe oraz zautomatyzowane systemy gromadzenia danych (bazy danych). Nowoczesny ecommerce używa sieci www do zrealizowania przynajmniej jednej z części transackcji, jednak zamiennie mogą być użyte inne technologie, jak na przykład e-mail.

Definicja niezła, tylko przydługa. Obciąłbym ją nieco i byłaby idealna:

E-commerce to sprzedaż towaru lub usługi, do przeprowadzenia której wykorzystywany jest komputer (lub urządzenie podobnego typu: smartfon, tablet etc) podłączony do sieci Internet.

Przecież nie cała transakcja musi się odbyć przez Sieć i komputer. Bardzo wielu ludzi woli zamówić telefonicznie, niż przeklikiwać się przez często niegościnne i źle zaprojektowane podstrony rejestracji w e-sklepach. Z drugiej strony - sporo ludzi zamawia przez Internet i wybiera odbiór osobisty jeżeli jest to możliwe.
Kłopot z kimś kto w e-sklepie ogląda towar, po czym idzie go kupić do sklepu tradycyjnego. Czy to e-commerce? Moim zdaniem tak, ale upośledzony - bez konwersji.

Kuba A. Napisał grudzień 07

Dzięki CSS3 możemy w projekcie strony uwzględniać wiele obrazów tła dla całej strony, albo poszczególnych jej elementów. Żeby tego dokonać nie trzeba być adeptem czarnej magii informatycznej, wystarczy użyć prostej listy, rozdzielonej przecinkami.

Poniżej przedstawiam przykład: nasza maskotka – Wurfel, biegnący przez tulipany.

  

 

Tak wygląda kod css:
#wielotlo1 { 
width: 600px;
height: 402px;
background-image: url("/images/Blog/wurfel.png"), url(images/Blog/tulipany.jpg");
background-position: center bottom, left top;
background-repeat: no-repeat
}

 Konstrukcja jest bardzo prosta. Dzięki oddzielonej przecinkami liście własciwości, "background-image" tworzy kolejne warstwy tła. Kolejność jest "od oczu widza" - pierwsza wartość jest na wierzchu, kolejna pod nią i tak dalej. 

 Konstrukcja CSS umozliwia nam dwa zapisy tego samego.

1) Pełny:

#wielotlo1 {
width: 600px;
height: 402px;
background-image: url("/images/Blog/wurfel.png"), url(images/Blog/tulipany.jpg");
background-position: center bottom, left top;
background-repeat: no-repeat
}

2) Skrócony:

#wielotlo1 {
width: 600px;
height: 402px;
background-image: url("/images/Blog/wurfel.png") center bottom no-repeat, url(images/Blog/tulipany.jpg") left top no-repeat;

A jak sobie z tym radzą przeglądarki? Nieźle. Nowsze nie powodują problemów. Mozilla Firefox (3.6 wzwyż), Safari (od 1.0 wzwyż), Chrome (1.3 wzwyż), Opera (10.5 wzwyż) a nawet (fanfary) Internet Explorer (9.0 wzwyż) temat ogarniają i pozwalają użytkownikom cieszyć naszą, w pocie czoła zaprojektowaną, stroną.

Kuba A. Napisał listopad 24

K2 jest świetnym dodatkiem do Joomli, jednak, jak wszystkie gotowce niepozbawionym wad. Jedną z nich jest uporczywe pojawianie się opisu podkategorii "W tym dziale" ("Children categories") w treści strony, jeżeli wybraliśmy w opcjach widoku widok podkategorii.

W wielu przypadkach jest to niepożądane, więc zobaczmy, jak się pozbyć. Niestety, nie ma możliwości wyłączenia tego z poziomu zaplecza Joomli - musimy to zrobić zmieniając kod w pliku.

Internet pełen jest porad, jak usunąć to modyfikując plik ../componente/com_k2_templates/(nazwa templatyk2)/Category.php

Z kilku powodów (aktualizacje, wielojęzyczność) nie jestem zwolennikiem tego rozwiązania, lepiej zrobić to modyfikując lekko głóny plik css.

1. Idziemy do (nazwa strony/templates/(nazwa szablonu)/css

2. Edytujemy plik template.css

3. Na końcu dopisujemy 

div.itemListSubCategories h3 {display:none;visibility:hidden;}

 

Kuba A. Napisał listopad 23

Po pokonaniu wielu przeciwności losu nowa strona - jest! :)

Studio Ergiebe - reklama bielsko

Zażółć gęślą jaźń - czyli test naszych z dziada pradziada polskich czcionek

Chcesz z nami współpracować? Zapraszamy!

JoomShaper